| Można się domyślać, że Konstanty Stafiński, ożeniony z Marią
Bilakiewicz, mieszkali w Rajtarowicach, bo tam się urodziły ich dzieci:
Anna Kornelia i mój dziadek Antoni, który zmarł w Gumniskach
i jest jak wiadomo pochowany na tamtejszym cmentarzu. Nie wiem gdzie znajdują
się owe Rajtarowice. Może na Litwie? Halicz, gdzie zmarł Konstanty to Kresy
Wschodnie. W Bieszczadach jest góra Halicz.
Dla mnie istotni są dziadek Antoni i babcia Eleonora
Skałuba z Wielopola Skrzyńskiego. Fotografia obojga znajduje się w
książce "Borysław się nie śmieje", mojego autorstwa,
wydanej przez wydawnictwo LTW w 2003 r. W niej też znajduje się fotografia
grobu babci Eleonory, która zmarła u nas w Borysławiu w 1927 r., gdy ja
miałem 1 rok. Dysponuję zdjęciem grobu Antoniego Stafińskiego, na cmentarzu
w Gumniskach, wykonanym prze ze mnie 2 lata temu.
Najstarszy syn Antoniego i Eleonory - Michał był
nauczycielem w Gumniskach. Mało wiem o nim. Zdaje się że był chorowity
i wcześnie zmarł.
Druga była Maria, która wyszła za mąż za Karola
Godka, podoficera zawodowego z Tarnowa. Mieli syna Mieczysława,
urzędnika hipoteki w Tarnowie i wielkiego przyjaciela Gumnisk. Mieli też
4 córki. Ale dzieci Marii się w tablicy genealogicznej nie wymienia, bo
wymienia się tylko potomstwo "po mieczu" a nie wymienia "po
kądzieli". Wynika z tablicy że było jeszcze dwóch chłopców Antoniego
i Eleonory, którzy zmarli jako dzieci. Maria zmarła w czasie I wojny światowej
w Tarnowie, gdzie mieszkali Godkowie.
Dalszy w kolejności wiekowej był już mój wuj Władysław,
ur. w Łękach Dolnych, zm. i pochowany w Gumniskach. Dysponuję fotografią
jego grobu. Jego żona Maria pochodziła z Latoszyna, wsi pomiędzy
Gumniskami a Dębicą. Zmarła w Gumniskach. Była dużo starsza od Wuja Władysława
i nie mieli potomstwa. Wzięli więc na wychowanie Eugenię Niemiec,
dziecko z Latoszyna, z którą po śmierci Marii wuj ożenił się. Eugenia
zmarła podobno przy porodzie, pozostawiając synka Grzesia. Był
on trudnym dzieckiem i nie wykształcił się. Był żonaty (później się rozwiódł)
i miał zdaje się jedno dziecko - córkę. Tak więc informacje o Grzesiu
wymagają uzupełnienia, czego mogę się podjąć.
Po śmierci Eugenii Wuj Władysław ożenił się z Eleonorą Marszałek,
ur. w Brzezinach. Ich najstarsza córka Maria urodziła się w 1938
r. w Gumniskach, zmarła w Katowicach. Jej mąż nazywa się Józef Damboń.
Można zauważyć, że kolejność wiekowa Emilii i Jadwigi jest przestawiona.
Mąż Emilii nazywał się Kazimierz Bujak i pochodził z Brzezin. Nie
żyje. Całkowicie brakuje ich brata Antoniego (ur. w Gumniskach).Ożeniony
z nie żyjącą już żoną Teresą, wyemigrował do USA i zamieszkał w Chicago,
gdzie mieszka też jeden z 2 synów z tego małżeństwa. Drugi mieszka w Latoszynie.
Antoni mieści się wiekowo pomiędzy Emilią a Jadwigą. Jadwiga nie
jest już panną, jak napisano, lecz osobą zamężną i ma dzieci.
Następny syn - Ludwik poległ na froncie w I Wojnie Śiatowej. Należy
się domyślać, że padł pod Gorzejową. Data śmierci 1945 r. (bo + oznacza
z cała pewnością, że osoba ta zmarła) jest bez sensu. Kolejny wiekiem,
wuj Kazimierz i jego żona Aniela (obojga znałem osobiście)
mieli wymienione tu dzieci, znak zapytania przy zmarłym Antosiu nie
jest zasadny. Mamy fotografię małego chłopczyka w trumnie, synka Kazimierza
i Anieli. Córka Kazimierza Zofia, prawdopodobnie pozostała w Chodzieży,
gdzie przez jakiś czas mieszkała rodzina. Syn Kazimierza Zdzisław zamieszkał
w Radomiu. Jerzy był nadleśniczym, przez jakiś czas na wschód od
Wrocławia, później w Międzygórzu. Następny brat Władysława - Aleksander,
służył w czasie wojny w Wojsku Austriackim w Krakowie i będąc na przepustce
został zamordowany przez przebicie nożem. Mój wuj Wincenty, z zawodu
nauczyciel był wraz z rodziną wywieziony na Syberię. Przed wojną mieszkali
gdzieś na Wileńszczyźnie lub nawet w samym Wilnie. Byliśmy z żoną na jego
pogrzebie w kościele św. Karola Boromeusza na Powązkach. Imienia jego
żony nie pamiętam. Kontakt z synem Ryszardem utraciliśmy, choć
mieszka w Warszawie. Był chyba raz z żoną u nas. Jego nie żyjąca żona
była lekarką pogotowia ratunkowego. Mieli życie bardzo nieszczęśliwe,
gdyż ich synek był chory na porażenie mózgowe. W książce telefonicznej
jest jego numer telefonu, lecz od 2 dni nie odpowiada. Ale pominięto tutaj
drugiego syna wuja Wincentego, który po wyjściu z ZSRR z Armią
Andersa nie powrócił do kraju i zaciągnął się do francuskiej Legii Cudzoziemskiej.
Dalsze jego losy nie są mi znane.
Wuj Zygmunt jest tutaj wyraźnie nie dopracowany. Jego żona Ewelina,
pochodziła z polskiego dworku szlacheckiego w okolicach Mińska na Białorusi.
Przywiózł ją sobie z wojny z bolszewikami w 1920 r. Był tam w Wojsku Polskim
na froncie. Przed wojną mieszkali w Borysławiu, gdzie im się nie za bardzo
wiodło. Był robotnikiem fizycznym i przy pracy stracił oko. Wtedy przeszedł
na rentę inwalidzką. Po wojnie zostali ewakuowani i zamieszkali najpierw
w Chodzieży a później w Pile. Mieli dwie córki, pominięte w tablicach
genealogicznych: starszą Irenę i młodszą Izabelę.
No i najmłodsza - moja mama Eugenia, urodzona 20 grudnia 1899,
w Łękach Dolnych, zmarła 11 maja 1985 w Warszawie. Zgodnie z przyjętym
wzorem w tej tablicy powinno być pod spodem nazwisko jej męża: Jakub
Wróbel. Mnie i mego brata nie trzeba, jak rozumiem, bo to "po
kądzieli". Mama jest pochowana na cmentarzu Komunalnym Północnym
w Warszawie.
Mnie najbardziej pasjonuje skąd przybył Konstanty Stafiński lub jego przodkowie.
Któryś z wujów, nie pamiętam już czy Władysław czy też Kazimierz, mówił
mi, że mieszkali na Litwie i po powstaniu styczniowym skonfiskowano im
majątki. Wtedy przenieśli się do Galicji. Ale nie mam potwierdzenia tej
wersji, jedynie poszlakę, gdy w "Panu Tadeuszu" znalazłem wzmiankę
o tym jak panowie szlachta się kłócili i coś tam wykrzyknął Stafiński.
To też wymaga sprawdzenia, bo może pamięć mnie myli.
|